Ceramika Hedwig

Poznałyśmy się w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Usiadłyśmy razem w jednej ławce i tak już nam zostało.

Ona czarna, ja blondynka. Ona warkocz, ja kucyki. Ja blady księżyc w pełni, ona owal i słoneczny brąz. Ona muzykalna, ja "fałszerka".  Jak ona spokojna to ja rozbrykana, jak ona rozbrykana do ja spokojna. Przeciwstawne a jednak podobne. 

Black &White. Ten duet funkcjonuje do dziś. 

Kiedy już jakiś czas temu dowiedziałam się, że Jadzia zapisuje się na warsztaty ceramiczne nie tylko jej pozazdrościłam, ale wyobraziłam sobie jakby to było wspaniale uczęszczać tam razem z nią. Niestety dzielące nas kilometry uniemożliwiły ten plan. Gdyby doszedł do skutku otworzyłybyśmy razem małą pracownię. Obie jesteśmy tego pewne. Może jeszcze kiedyś się ziści ;) Nie wiem jak Jadzia, ale ja tę pracownię nazwałabym Ceramika Hedwig.

 Tymczasem Jadzia zapisała się sama, a może po prostu zapisała się za nas dwie;)

Wiedziałam, że zacznie tworzyć małe cacuszka, ale że tak szybko znajdę się w ich posiadaniu? Tego się nie spodziewałam. Kiedy ostatnio byłam w Polsce podarowała mi część zestawu, którym mam Wam przyjemność dzisiaj przedstawić.

ceramika

A po więcej jak zawsze zapraszam na mój nowy blog :)

artyourself.pl

Czytaj dalej...

ArtYourself.pl

Przełamać wstyd, czyli dupa blada, męskie slipy, rozczochranie włosy, bałagan w głowie i wokoło, niepoukładane plany i przedmioty... Od czegoś trzeba zacząć... Rzucam Pastelową Kropkę i zaczynam NOWY BLOG! 
Jesienią jakoś tak w październiku zrobiłam test na depresję. Wyszła mi łagodna.Nic dziwnego...  Spotkała mnie wtedy pewna dotkliwa przykrość, właściwie utrata to całkiem naturalne, że znalazłam się w takim stanie ducha. A jednak chciałam się jak najszybciej wykaraskać. Nie chodziło o walkę, a raczej o chęć wydostania się z pewnej niebezpiecznej bardzo szarej ścieżki. Dziś już nie mam na myśli depresji, bo tamta jej łagodna odmiana nie była  depresją w dosłownym tego znaczeniu. Niemniej  szary stan ducha stał się impulsem do refleksji i jak to życiu bywa do zmian. Muszę przyznać, że teraz pisząc te słowa słyszę chóry anielskie lub też diabelskie, że to co chcę zrobić to ekshibicjonizm najwyższych lotów, i że po co to wszystko, a jednak przełamię te głosy (to znaczy okaże się to po tym czy opublikowałam ten post) i dam wyraz swojemu sprzeciwowi. Otworzę blog Artyourself.pl ponieważ czuję, że w skrytości i zaciszu nie byłabym w stanie tego dokonać. Zrobię to na forum. Przełamię wstyd i spróbuję ubarwić swoje życie,wprowadzić takie elementy, na które zawsze miałam ochotę (do mieszkania, ubioru, stylu, ba! może nawet zachowania...), ale bałam się, nie starczyło mi motywacji albo odwagi. Myślę sobie bezczelnie, że jeśli ja to zrobię to może pociągnę kogoś za sobą, choćby to miała być tylko jedna osoba albo kilka osób, a może to będę tylko ja. Wystarczy, zawsze o jeden człowiek na świecie więcej. 
Odtąd będę  tworzyć własny nietuzinkowy może trochę bardziej artystyczny świat. ... Zawsze mnie to pociągało i tak teraz to zrobię. Zrobię Art yourself! Uartystycznię się... Tego słowa nie masz w słowniku, ale oddaje moją potrzebę i  cokolwiek  znaczy z pewnością łączy się z wolnością i odwagą. Z odwagą do bycia sobą! 
A więc Art Yourself.
Czytaj dalej...
Subskrybuj to źródło RSS

Współpraca

zBLOGowani.pl                      wkreceniwdom.com.pl