O mnie

Cześć,
Jestem Dominika, a to jest mój dobry świat składający się z marzeń ( tych zrealizowanych, i tych w trakcie realizacji). A jak to z marzeniami bywa przybierają różne kształty. I tak, mogą to być wiekowe serwantki pachnące czekoladą, stare palety przerobione na siedziska, nowe plakaty z wykrzywioną miną albo też drewniane kartony oblane białą farbą i udające doniczki. Fiołkowe płatki kwiatów czy ciasteczka z wisienką to najmniejsze i najmilsze z nich. Bardziej odległe i pożyczone marzenia objawiają się w postaci całych salonów, wykafelkowanych kuchni i przytulnych sypialni. Na koniec krem z kasztanów, dobra książka i pogawędka. Coś na słodko, coś z pieprzykiem. Wszystko przy kawie i na pastelowym balkonie.
Zapraszam do mojego świata i dodaję kilka słów o sobie...
Urodziłam się w Katowicach, tam też wychowałam się wśród krzywo zawieszonych obrazów i trocin wplątanych w pajęczyny. Pajęczyny te jak stałe dekoracje wyłaniały się z zakamarków warsztatów stolarskich. A tych w rodzinie nie brakowało. Zapach bejcy, widok gwoździ w słoikach i zawsze poplamionej heblarki był dla mnie równie oczywisty jak niedopita "parzęcha" stojąca gdzieś w rogu pomieszczenia. Tata z wiecznie pobrudzonymi paznokciami od farb i dziadek w roboczych spodniach, z papierosem w ustach pochylony nad głośną maszyną stolarską. Takie to były czasy! Piękne i klimatyczne, choć dopiero dziś potrafię docenić ich wpływ na moje postrzeganie świata. Zanim zrozumiałam, że artystyczny nieład, chaos twórczy i poezja ukryta między wierszami niosą ze sobą najpiękniejsze emocje uciekłam odwracając się na pięcie.
Zaczęłam studia na Akademii Wychowania Fizycznego, gdzie obroniłam dwie prace magisterskie. Lżejsza na duchu i ciele miałam zamiar pracować w wielkim Spa z jeszcze większymi bąbelkami, ale zamiast tego zakochałam się i ruszyłam z narzeczonym w daleki południowy świat. Nie żebym była z tego powodu zadowolona! Zostałam raczej wywieziona ;)
I tam w odległej i głośnej Sevilli przeżywałam cierpienia młodego hobbita, a kiedy w końcu oswoiłam się z tym jakże temperamentnym miejscem projekt się skończył i wróciliśmy do Katowic i Krakowa. Bo to w mieście "smoga" wawelskiego mamy naszą niewyremontowaną kotwicę. Czy i kiedy do niej zawrócimy? Czas pokaże.
Po powrocie do Polski byłam strasznie zabiegana, dosłownie i w przenośni. Praca w sportowych butach na sportowych obrotach znów nie wprawiła mnie w wysublimowane nastroje, a raczej odbiegłam od nich jeszcze dalej. I dopiero następna przeprowadzka na Południe uświadomiła jak bardzo cenna była rama wielkiego lustra, rzeźbiona komoda i obrazy krzywo rozwieszone na ścianie naszej śląskiej kamiennicy.

Antibes, dziś to tutaj biegam nad wodami morza śródziemnego łowiąc po drodze pomysły, inspiracje i historie wyszyte posrebrzaną nitką.

Pastelowa Kropka

to miejsce, w którym zamieszczam te fragmenty- swoich i cudzych wyłowionych marzeń. Bo spełnione marzenia to świat dookoła nas.Ten zewnętrzny i ten osobisty składający się z czterech nóżek, czterech kątów, kolorowych krzeseł i rzeźbionej ramy. Spełnione marzenia to szczęście, a szczęście zawsze jest piękne. Niech się mnoży na naszych oczach...

Więcej w tej kategorii: « Współpraca Odwiedzam »

Współpraca

zBLOGowani.pl                      wkreceniwdom.com.pl