Przyjaźń odchodzi po angielsku... Wyróżniony

Wiecie co? Zdradzę Wam tajemnice.

 Mam trzy pióra i jedną stalówkę. Złote- ciężkie jak cholera i siermiężne. Srebrne- nieco lżejsze, ale wciąż oporne. I ostatnie wieczne ( czytaj wietrzne!), lekkie, lecz lubi płatać figle, stawiać byki i wyślizgiwać się spod kontroli. Przed każdym tekstem długo zastanawiam się nad ich wyborem, a i tak przecież stalówka ta sama...;) Dziś, no właśnie, sama nie wiem. Taki temat. że wypadałoby sięgnąć po złote, ale wtedy wpis stanie się zbyt mozolny. No to może srebrne? W tym wypadku będę musiała stawiać same kontrargumenty, przy tej jego oporności. Wieczne? Powiecie, że zagadnienie potraktowałam zbyt lekko. Co tu zrobić?  Już wiem! Wylosować ;) A, więc zamykam oczy i niech się dzieje co chce :)

Przyjaźń, według Arystotelesa, jedna z cnót , chociaż, w przeciwieństwie do cnót kardybalnych, nie jest ona cnotą normatywną. Filozof ten twierdzi także, że istnieje kilka rodzajów przyjaźni: idealna (teleia philia, będąca wartością samą w sobie), oraz takie, z których każda ma spełniać pewien cel (przyjemność lub użyteczność).

Cytat zaczerpnięty ze strony wikipedia.org

Nigdy nie potrzebowałam znajomych, za to bez przyjaciół nie mogłabym żyć. Są dla mnie jak powietrze, jak rodzina ( a mówią, że się jej nie wybiera), jak aktorzy występujący w moim teatrze ( to działa w dwie strony, więc i ja występuję na deskach ich spektakli). Czujemy się ze sobą dobrze, nie straszne nam okrzyki radości, ani kłótnie. Awantur nie lubimy, ale wino i owszem. Kim są przyjaciele? Może od tego powinnam była zacząć, a w tej odpowiedzi kryje się cała kwintesencja dzisiejszego posta. Przyjaciele to ludzie, z którymi jest nam po drodze. I niezależnie od pogody idziemy sobie razem w kierunku słońca. Każdy z nas w plecaku niesie inne doświadczenia i przekonania (różnie takie tam Po-Pisy :P i Cookies :D ) Jesteśmy różni, ale mamy sobie dużo do powiedzenia, nie boimy się prawdy. Jesteśmy jacy jesteśmy, ale możemy na sobie polegać. Wierzymy,  w tego drugiego. Ufamy sobie i w siebie nawzajem. Podajemy pomocną dłoń i wybaczamy potknięcia. Jesteśmy!

Zaraz zaraz, ale czy to wszystko nie jest zbyt pompatyczne, zbyt teatralne ? Życie to przecież nie scena, nie odgrywamy wzniosłych ról, nie zdobywamy samych malowniczych szczytów, bywa z nami różnie, niekoniecznie różowo. Zdarza się i tak, że pakujemy wielką walizkę w kropki i wyjeżdżamy jeśli nie na koniec świata, to na koniec Europy. Zakochujemy się, wychodzimy za mąż. Z szalonych studentek zmieniamy się ( nie wiedzieć kiedy) w mamy i ciotki. Robimy karierę. Nasze drogi coraz rzadziej się łączą, coraz częściej rozmijają w natłoku kolorowych i szarych codzienności. Na tej krętej drodze bardzo łatwo coś zgubić, "wypruszyć" z kieszeni, zapomnieć. I tak właśnie pani Przyjaźń znika po cichu, wychodzi (z naszego życia) po angielsku, niezauważona.
To prawda, czasem zostaje zraniona... Jakby pękło uszko, a tyle lat  piłyśmy kawę z tego samego kubka.

przyjaźń, Ustroń

Powyższe zdjęcie autorstwa brata i przyjaciela Andrzeja :)

Bo z biegiem czasu tracimy dziecięcą wrażliwość, tę która pozwalała nam być najszczęśliwszymi dziewczynami...Wtedy na ławce w parku ze słonecznikiem. Pamiętacie? Może jeszcze tam są, pod zieloną deską rozsypane łuski, może jeszcze niesie się echo tamtego chichotu? Nas już nie ma. My jesteśmy dorosłe. Twardo stąpamy po ziemi. To ta druga się zmieniła. Tymczasem rozwój przebiega różnie. Wielowymiarowo, skomplikowanie.

przyjaźń, friends, wnętrza

 To nie odległość (nawet ta najdalsza), nie brak czasu (choćby go w ogóle nie było), nie dorosła odpowiedzialność (bez której ani rusz) i nowa rodzina (która staje się częścią naszego ja) przerywają delikatne nitki przyjaźni. To my sami...To my sami znikamy.
Zaniedbujemy. Nie potrafimy zaakceptować zmian. Nie potrafimy wybaczyć, ale też przyznać się do błędu. Unosimy się dumą. Zawodzimy. Odchodzimy bez słowa. Jesteśmy leniwi, rezygnujemy ze wspólnej drogi. Często wychodzimy właśnie tak, nie mówiąc nawet do widzenia. Po angielsku. Rzadziej trzaskając drzwiami, urywając uszko przyjacielskiego kubka. Z impetem.

serce, walentynki, ciasteczka

I zostają już tylko czarno-białe wspomnienia, tych nikt nam nie odbierze. Kilkanaście kolorowych zdjęć na dnie zakurzonej szuflady, to tam rozsypały się szalone chwile pełne najświeższych uśmiechów. Śpią tam migawki z dzieciństwa, ze skoczni narciarskiej, z zajęć na uczelni, z malowania krzywego płotu, z naszych Tete a Tete, albo wtedy jak opalałyśmy się w górskim strumyku. Woda była tak lodowata, że parzyła w stopy. To co dziewczyny, co robimy dziś wieczorem?...

Na powyższym zdjęciu ja we własnej osobie z przyjaciółką z dzieciństwa :) Trzymam rudą lalkę ;)

Żeby jednak puenta nie była taka smutna krzynę. NIE MUSI TAK BYĆ I NIE ZAWSZE TAK JEST. Prawdziwe uczucia trwają niezależnie od pogody, kilometrów, ilości mężów, żon, dzieci, kochanków, kochanek, psów i kotów. Przyjaźń może trwać przez całe życie. Jednak jak każde uczucie wymaga zaangażowania i wzajemności. Podlewana kwitnie, daje siłę i energię. Po drugiej stronie słuchawki zawsze znajdzie się kilka dobrych słów. Nawet jeśli to tylko Skype, nawet jeśli nie tak często jakbyśmy sobie tego życzyły, a Ty cholero mieszkasz w jakimś Antibes, Sewilli, Katowicach, Oslo, czy Poznaniu. Nie ważne, bo przecież jesteś!
Chcecie się przyjaźnić. Bądźcie! Po prostu bądźcie dla.. Cała reszta sama się potoczy... w kierunku słońca.

słońce, przyjaźń

Post został napisany w ramach projektu PRZYJAŹŃ

 

 

16 komentarzy

  • Natalia K

    Przyjaźń to w dzisiejszych czasach bardzo wartościowa cecha. Mieć przy sobie kogoś, kogo można nazwać przyjacielem jest bardzo cenne.
    Ściskam mocno kochana:)

    Natalia K środa, 27, kwiecień 2016 19:09 Link do komentarza
  • PastelowaKropka

    Zgadzam się. Właśnie dlatego warto ją podlewać, ja mam od tego konewkę w kropki i Skype ;))
    Uściskiiiii

    PastelowaKropka środa, 27, kwiecień 2016 19:53 Link do komentarza
  • Marta

    Można też przyjaciółki nigdy nie widzieć na własne oczy, a mimo to czuć jakąś magiczną więź ;P! Masz rację Dominiko! Bez miłości i przyjaźni życie jest smutne. Bardzo trudno się zaprzyjaźniam, ale gdy już ktoś zajmie w moim sercu to miejsce- nie straszna mi odległość! Wystarczy zadzwonić nawet 2-3 razy do roku, aby natychmiast poczuć w słuchawce dobrą energię. Mam kilka takich przyjaciółek- najstarsza stażem przyjaźń trwa już trzydzieści kilka lat, a z przyjaciółkami ze studiów rozstałam się już lat temu... 14!
    (Czekam z niecierpliwością na Twój debiut literacki :))
    Dobrej nocy!

    Marta środa, 27, kwiecień 2016 21:20 Link do komentarza
  • PastelowaKropka

    Blogowej, wirtualnej przyjaźni należy się oddzielny post ;)! A co do debiutu, to wiesz...wszystko zależy od tego, które z tych piór będę miała pod ręką ;))
    Przyjacielski uściski :D
    D.

    PastelowaKropka środa, 27, kwiecień 2016 21:44 Link do komentarza
  • Anna K. inspiracjewmm

    Przyjaźń to bardzo ważne, ale też rzadkie uczucie. Szczęśliwy ten człowiek, który ma przynajmniej jednego prawdziwego przyjaciela w swoim życiu. Ja bardzo ostrożnie używam w życiu tego słowa, na pewno moja mama jest moją przyjaciółką.
    Pozdrawiam ciepło :)

    Anna K. inspiracjewmm środa, 27, kwiecień 2016 23:43 Link do komentarza
  • PastelowaKropka

    Też nie szafuje tym określeniem i też uważam je za dość rzadkie, za to bardzo cenne.
    Uściski :*

    PastelowaKropka czwartek, 28, kwiecień 2016 09:02 Link do komentarza
  • Basia

    Jak zwykle pięknie to ujęłaś. Takie jest życie, co ma odejść odejdzie, a co zostać zostanie - a to co zostanie jest najcenniejsze. Ale jedno jest pewne- dobrze mieć przyjaciela na dobre i złe dni.

    Basia sobota, 30, kwiecień 2016 10:27 Link do komentarza
  • Pani KoModa

    Ha ja też miałam taką lalkę ;P

    Pani KoModa sobota, 30, kwiecień 2016 19:27 Link do komentarza
  • domowo158

    Kiedyś myślałam, że przyjaciel, który przestał nim być nigdy tak na prawdę nie był przyjacielem. Dziś patrzę na to inaczej. Relacje między ludźmi się zmieniają, ale wspomnienia zostają na zawsze. Są osoby z którymi spędziłam wiele świetnych i niezapomnianych chwil i gdziekolwiek teraz jesteśmy i czy mamy ze sobą o czym rozmawiać to była wtedy przyjaźń. Oczywiście warto mieć przyjaciela przy sobie czy starego czy nowego, a może i na chwile bo znów drogi się rozejdą, ale poczucie, ze ma się kogoś bliskiego wzmacnia nasze osobowości :)

    domowo158 niedziela, 01, maj 2016 07:33 Link do komentarza
  • C.aro

    Sama prawda... przyjaźń w dzisiejszym świecie to prawdziwa cnota, którą jest łatwo stracić i ciężko utrzymać ... ja z swoją jedyną przyjaciółką ciągle się staram, choć dzieli Nas 1000 km a od tamtych "szalonych " wspólnych chwil- kiedy to wszystko kiełkowało - jakieś 10 lat ... W tym czasie poznawałyśmy wielu innych "nioby" przyjaciół by po wszystkim stwierdzić, że nimi jednak nie są ... Ale na całe szczęście My pozostałyśmy niezmienne, dalej w głębi serca jesteśmy tymi samymi przyjaciółkami z szkolnej ławki . I choć czasem brakuje mi jej obecności w życiu co dziennym, brakuje nam czasu na wspólne choćby rozmowy, to za nic w Świecie nie zamieniłabym jej na tysiąc innych tych na "niby" . Także "niech żyje przyjaźń :) " ZA teraz uniesiona chwilą idę zadzwonić do mojej przyjaciółki, a co niech usłyszy ,że jest wyjątkowa :) A ciebie pozdrawiam serdecznie

    C.aro poniedziałek, 02, maj 2016 07:35 Link do komentarza
  • Silikony Marcolla

    Pięknie opisałaś przyjaźń :)

    Silikony Marcolla czwartek, 05, maj 2016 06:57 Link do komentarza
  • Monika

    Taki aktualny tekst bardzo. Dokładnie najlepiej się poddać bez walki, oddalić cichutko. Ale im więcej przetrwamy tym silniejsze będziemy. Tęsknię i bardzo bym chciała żeby ten chłód gdzieś się ulotnił i zniknął. W końcu po burzy przychodzi słońce. Dziękuję za tekst bo troszkę łezka mi się zakręciła taki jest prawdziwy. Buziaki

    Monika sobota, 07, maj 2016 19:52 Link do komentarza
  • Ola

    That's so true...

    Ola niedziela, 08, maj 2016 11:55 Link do komentarza
  • Ania

    Ja chyba dopiero jak wlasnie wylecialam z Polski to zrozumialam co to znaczy przyjazn i poznalam kto pozostal przyjecielem. No coz, musze sie przyznac, ze na chwilę obecna nasze kontakty są znikome, bo owa przyjaciolka nie zyje w dobie internetu (od nigdy nie krecila jej technologia) i nie ma nawet facebooka czy tym bardziej emaila.. wiec pozostaja mi tylko tradycyjne listy, ale i z tym ciezko. Rok temu bylam w Polsce na wakacjach, po 4 latach. Jej towarzystwo i nasze rozmowy - jakby tych 4 lat nie bylo. Po prostu jakbym wrocila do swojego miasta po powiedzmy tygodniu wakacji.
    Teraz sobie tak lekko marzę, aby to ona mnie odwiedziła, ale póki co niestety mieszkam z rodzicami i nie mam jej jak zaprosić. Ale obiecałam sobie jak tylko wyprowadzę się na swoje to od razu - Julka, przyjeżdzaj! :)
    A w Toronto... well jak przyleciałam niecałe 7 lat temu to moze jeszcze próbowałam nawiązywać jako takie znajomości, ale na chwilę obecną nie potrafię mieć przyjaciółki. Ona chyba jedyna na zawsze nią pozostanie. Z drugiej strony mam przyjaciela - i chłopaka w jednym, także jakoś sobie radzę :)

    Pozdrawiam, Ania :)
    http://pandaoverseas.com/

    Ania środa, 11, maj 2016 23:12 Link do komentarza
  • Hally

    JA mam takich przyjaciół praktycznie na co dzień....Skarb:)

    Hally niedziela, 15, maj 2016 19:41 Link do komentarza
  • Anka Skakanka

    brawo, pięknie napisane ;)

    buziaki!

    Anka Skakanka wtorek, 17, maj 2016 08:13 Link do komentarza

Skomentuj

Upewnij się, że pola oznaczone wymagane gwiazdką (*) zostały wypełnione. Kod HTML nie jest dozwolony.

Współpraca

zBLOGowani.pl                      wkreceniwdom.com.pl